KAROL MILEWSKI: Zajęliśmy z bratem Bartkiem 46. miejsce, a startowało 130 załóg. Byliśmy drugim najlepszym teamem z Polski.

Nie czuł się pan usatysfakcjonowany? To niezły wynik dla amatora.

Uplasowaliśmy się w jednej trzeciej stawki, co nas bardzo cieszy. Nie mieliśmy zbyt wiele okazji do treningu. Z różnych zresztą powodów. Brat mieszka obecnie w Szwajcarii, mnie w zeszłym roku urodziła się trzecia córka, więc poświęciłem czas życiu rodzinnemu. Do Gdyni, gdzie pojawili się najlepsi żeglarze, z mistrzami świata i olimpijskimi na czele, jechaliśmy więc głównie, by się od nich uczyć, zebrać nowe doświadczenia przed sierpniowymi mistrzostwami Polski, które w tym roku są dla nas najważniejszą imprezą.

Czym jest klasa 505? Jaki to rodzaj jachtu?